czwartek, 23 stycznia 2014

Mam dość

Mam trochę dość siebie. Dziwne uczucie w sytuacji gdy moje życie ogólnie, a sprawy sercowe w szczególności, układają się fantastycznie. Ale mam dość siebie jako osobowości typu A która zawsze musi być najlepsza, i chwalona, i wszystko mieć nie tylko zaplanowane ale także zrealizowane w 120%. Nosz... 120% NIE ISTNIEJE. Ale ja - będąc mną - muszę sobie to tłumaczyć... Nic tylko walić głową w deseczkę.

Albo próbować nauczyć się odpuszczać pewne rzeczy.

Odpuścić sobie chęć bycia perfekcyjną we wszystkim
Odpuścić sobie obwinianie się za niezrealizowane zamierzenia (które od początku były niemożliwe do zrealizowania bo doba ma tylko 24h, ja lubię spać, a i trzeba pamiętać że nie jestem robotem - ja o tym zapominam czasem)
Odpuścić sobie potrzebę bycia podziwianą i chwaloną (czyżby zbliżał się czas usunięcia konta na FB?)
Odpuścić sobie niezdrową rywalizację i poczucie klęski za drugie miejsce.

Jedyne czego tak naprawdę nie chcę sobie odpuszczać to walka z własnym ciałem, które sprawia mi od roku wiele kłopotów. Ogólnie czekam na ogłoszenia typu: "oddam zdrowy kręgosłup i stopy bez wad postawy w dobre ręce". Oj, brałabym. Z pocałowaniem ręki.

Spirala w dół - kręgosłup się posypał, ból był nie do zniesienia, ból zabijany cukrem bo przecież uzależniony od coli mózg podpowiadał że cukier jest najlepszy na wszystko, posypany kręgosłup i cukier rozwaliły w drobne kawałeczki mój układ hormonalny, a i nerwowemu się oberwało porzadnie. W rezultacie - 15kg w górę przez niecałe pół roku. Nic tylko świętować... NOT.

Na szczęście już jest lepiej. Jeszcze tylko dostanę moje super-hiper-wypasione-leczące-na-sam-ich-widok wkładki do stóp i powinnam być w stanie wytrwać w tym, co sobie założyłam.

Bo planować kocham i nie zamierzam przestawać planować - chcę nauczyć się odpuszczać ilość planowanych rzeczy, nie sam proces planowania.

Założenie pierwsze:
- co tydzień walka z jednym złym nawykiem

Założenie drugie:
- w 50 dni zrzucić z siebie 5kg (ogólnie wierzę bardziej w centymetry niż wagę, ale przy tej ilości fatu na mnie jaka się nazbierała to na razie mogę kierować się wagą przy wyznaczaniu celu)

Założenie trzecie:
- koniec założeń. Moja natura chciałaby wstawić tutaj kolejne 548 innych spraw które chciałabym zmienić. No ale przecież właśnie z tą potrzebą mam walczyć!!! Oj Aivalar, długa droga przed tobą...

1 komentarz:

  1. Jakąś godzinę temu, stojąc pod prysznicem na siłce rozmyślałam o tym, że większość ludzi walczy ze swoim ciałem, zamiast nakłonić je do współpracy, podsuwam więc temat do rozmyślań ;)

    A tak w ogóle to powodzenia

    OdpowiedzUsuń